Dwugłos – X – Men: przeszłość która nadejdzie

Sergiusz: Trzeba przyznać, że ten rok jest znakomity dla kina superbohaterskiego. Najpierw mieliśmy świetnego Kapitana Amerykę, o którym już zresztą rozmawialiśmy na tych łamach, potem druga część The Amazing Spider-Man, która w opinii wielu przebiła „jedynkę”, no a teraz przyszedł czas na X-Men: Przeszłość, która nadejdzie (swoją drogą całkiem zgrabne tłumacznie oryginalnego Days of Future Past), czyli moim skromnym zdaniem chyba najlepszy z dotychczasowych filmów o marvelowskich mutantach. Zgadzasz się ze mną?

Bez tytułu


Marta: Dla mnie X-Men: Days of Future Past to zdecydowanie najlepszy film z wymienionych przez Ciebie wyżej. Co prawda podobne zdanie miałam po każdym kolejnym superbohaterskim blockbusterze tego roku, co świadczy o tym, że A.D. 2014 jest w zbiorowej wyobraźni momentem ich totalnego zwycięstwa. Bo spójrzmy prawdzie w oczy – Kapitan Ameryka 2 był najlepszym obok Avengers produktem Marvel Cinematic Universe, The Amazing Spider-Man 2 przebił nie tylko jedynkę, ale również wcześniejszą trylogię, a teraz najnowszy film o mutantach jest nie tyle najlepszym w rankingu X-Men, ale dla mnie najlepszym! filmem o superbohaterach w historii nowej odsłony tego gatunku datowanej od Iron Mana. Czy powinniśmy się obawiać drugiej połowy tego roku, czy lepiej mocno złapać się kinowego fotela? Jakie wrażenia wywołało u Ciebie wymieszanie starej i nowej obsady w X-Men?

Sergiusz: Uważam to za kapitalny pomysł! Tylu świetnych aktorów w jednym filmie, zwłaszcza superbohaterskim, to rzadkość. Co prawda nieco ubolewam nad faktem, że sekwencji dziejących się w przyszłości było stosunkowo niewiele, ale to właściwie nie rzutuje na filmie jako całości, a jest jedynie takim drobnym narzekaniem z mojej strony. A aktorsko jest naprawdę znakomicie, w obu liniach czasowych. Patrick Stewart i Ian McKellen to klasa światowa, co do tego nie ma raczej wątpliwości, ale jestem pod wielkim wrażeniem tego jak sprawdzili się aktorzy odtwarzający te postaci w filmowej przeszłości. O ile wiadomo, że Michael Fassbender jest znakomity i pokazał to już w X-Men: First Class, tak dla mnie James McAvoy jako młody Xavier zdecydowanie był chyba najlepszym elementem. Jest to rola, która wymaga dużego wyczucia, żeby nie przeszarżować, i myślę, że McAvoy sprostał temu zadaniu. A co sądzisz o nowych mutantach? Ja powiem tylko jedno: Quicksilver!

Marta: Podobno część fanów po zobaczeniu pierwszych zdjęć Quicksilvera była więcej niż sceptyczna czy Peters podźwignie tę rolę. Dla mnie jednak kradnie absolutnie każdą scenę, w której się pojawia. Aż szkoda, że było ich tak mało na przestrzeni całego filmu, dostajemy jednak od twórców kolejnej części zapewnienie, że Quicksilver zagości w sadze na dłużej od 2016 roku. Moje ulubione sceny z jego udziałem to zdecydowanie te z Magneto. Cóż, jaki ojciec taki syn… Nie zapominajmy jednak o jednej osobie, która spaja ten wspaniały występ znakomitych aktorów w spójną, zabawną i wzruszającą jednocześnie całość. Wolverine powraca i być może po paru kolejnych kontaktach z X-Men: Days of the future past uda nam się zapomnieć o ostatnich dwóch filmach z udziałem tego mutanta…

Sergiusz: Co tu dużo mówić? Jackman jest urodzonym Wolverine’em i uważam, że nawet jeśli film jest słabszy (jak Origin czy The Wolverine) to i tak na samego Rosomaka patrzy się dobrze. Trzeba jednak przyznać, że występ w nowych X-Men jest kapitalny. To powrót starego, dobrego Logana, który w poprzednim filmie (czyli The Wolverine) jakby się nieco zagubił. Pierwsza sekwencja po obudzeniu się w przeszłości, to dla mnie, obok „kuchennego baletu” Quicksilvera, chyba najbardziej zapadająca w pamięć akcja w filmie. Jest humor, jest akcja, jest dobrze! A co sądzisz o występie Jennifer Lawrence? Przeglądając różne fora trafiałem co rusz na opinie, że Rebecca Romijn była dużo lepszą Mystique niż ulubienica internetów, czyli Lawrence.

Marta: Lawrence występuje w roli Mystique w drugim filmie i według mnie radzi sobie o wiele lepiej niż w pierwszym. Co prawda, nadal jest w niej dużo niepewności, a momentami brakuje jej kreacji przekonania, musimy jednak pamiętać, że „tej” Mystique z późniejszych chronologicznie filmów Marvela jeszcze nie ma. Nie spotykamy więc bezwzględnej zabójczyni, ale rozdartą między jasną a ciemną stroną swojej osobowości kobietę. Ja daję jej duży kredyt zaufania i jestem w pełni przekonana, że krytyczne głosy wynikają głównie z tego, że ta postać „nie błyszczy” tak, jak moglibyśmy się spodziewać, biorąc pod uwagę jej miejsce w scenariuszu. Powiedzmy sobie jednak szczerze – jak tutaj błyszczeć między Fassbenderem i McAvoyem?! To wyjątkowo trudne zadanie! Jakie są Twoje ogólne wrażenia dotyczące „złoczyńców” w tym filmie, skoro już wywołaliśmy Magneto ? (który tak do końca złoczyńcą nigdy nie był i nie będzie.)

Sergiusz: Lubię Petera Dinklage’a. I nawet jeśli było go tak naprawdę mało w tym filmie i nie wiem czy można go nazwać klasycznym „złoczyńcą”, to uważam, że wypadł bardzo dobrze. W ogóle można powiedzieć, że ten film nie ma takiego klasycznego czarnego charakteru, a przynajmniej takie odniosłem wrażenie. Może Trask grany przez Dinklage’a nie jest postacią pozytywną, ale nie jest też standardowym komiksowym szaleńcem, który chce opanować świat. Jednakże jego eksperymenty na mutantach z pewnością nie zapewniłyby mu statusu dobroczyńcy roku;) Wspomniany Magneto też nie jest villainem w klasycznym tego słowa znaczeniu. Co jednak ciekawe, brak takiego charyzmatycznego „superłotra” w żaden sposób nie przeszkadza w odbiorze filmu jako całości. Główna rozgrywka ma bowiem tak naprawdę miejsce między Xavierem i Magneto, na poziomie charakterów, co nadaje filmowi bardzo fajnego, lekko psychologicznego smaczku. I muszę przyznać, że w tym kontekście bardzo mi się podobała scena ich rozmowy w przyszłości. Jasne, że to hollywoodzkie i tak dalej, ale działa ;)

Marta: W tym momencie już wiemy, że kolejne części X-Men będą kontynuowane z „młodszą” obsadą. Którego z mutantów oczekujesz w X-Men Apocalypse? Być może tam dostaniemy złoczyńcę z prawdziwego zdarzenia, co w sposób intrygujący zapowiada scena po napisach. I czy cokolwiek w tym roku w kinie superbohaterskim może nas jeszcze zaskoczyć?

Sergiusz: W sieci pojawiły się pogłoski o tym, jakoby w kolejnej części mieli powrócić Nightcrawler i Gambit i powiem szczerze, że byłbym bardzo usatysfakcjonowany, gdyby tak się stało. Oczywiście liczę na nowego odtwórcę roli Gambita, bo ten w wykonaniu Taylora Kitscha w X-Men Origins: Wolverine był mniej więcej taki, jak sam film, czyli kiepski. No a Nightcrawler jest po prostu świetną postacią i miło będzie go znów ujrzeć na ekranie (był jednym z najlepszych punktów kapitalnego X-Men 2). Co do tego czy w tym roku mogą być jakieś zaskoczenia, to może się powtórzę (patrz poprzedni dwugłos), ale powiem raz jeszcze : Guardians of Galaxy! Czuję, że ten film może być naprawdę wielkim przebojem. A wracając do tematu Days of Future Past, to myślę, że chyba zgodnie możemy stwierdzić, że to bardzo zacna produkcja i polecić ją naszym czytelnikom.

19.06.2014

więcej w dziale Ekran: