Ulubiona książka

Patrycja Pustkowiak

Wybrać jedną ulubioną książkę? Nawet na Facebooku pozwolili wymienić dziesięć! Nie umiem wskazać jednej, bo nie ma takiej do której wciąż powracam, jak niektórzy choćby do Biblii, nie ma też takiej, która jako ta jedna, jedyna rozparcelowałaby mnie na drobne cząsteczki i zmusiła do samodzielnego zebrania się z podłogi. Było ich sporo. Wydaje mi się, że najważniejsza jest zawsze ta, która trafia w swój czas – którą czytasz w momencie kiedy jej potrzebujesz. Czasem po to, żeby ci opowiedzieć samego siebie, żeby można było, jak Flaubert, powiedzieć, „Pani Bovary to ja”, czasem żeby, wręcz przeciwnie, móc zobaczyć horyzonty całkiem ci odległe i otworzyć się na nieznane, wyparte, obce. Nie mam takiej jednej książki, bo po pierwsze nieustannie się zmieniam, a zatem ciągle łaknę świeżego dopływu lektur, zupełnie innych niż przed rokiem czy pięcioma laty, a poza tym dlatego, że nieustannie staram się uciekać przed wpływem. Programowo nie mieć mentora. Zawsze chcę być w stanie poszukiwania tej jedynej, najważniejszej lektury. I nigdy jej nie znaleźć.

24.09.2014

Marcin Dolecki

Moją ulubioną książką jest „Władca Pierścieni”. Po przeczytaniu jej w oryginale kilka lat temu, sięgam często po tę powieść nocą, otwieram w przypadkowym miejscu i czuję, że świat opisany przez Tolkiena staje się dla mnie po każdym przeczytanym zdaniu coraz bardziej rzeczywisty, a przez to świat, w którym przytrafiło mi się żyć, nabiera dla mnie wyrazistości i głębi.

12.09.2014

Anna Trojan

Jedną książkę trudno wybrać, było ich wiele, zmieniały się w zależności od etapu życia. Kiedyś to był „Ja Klaudiusz” Roberta Gravesa i „Mistrz i Małgorzata” Bułhakowa – książki, do których bardzo często wracałam. Potem byłam zafascynowana „Chłopami” Reymonta i „Czarodziejską Górą” Tomasza Manna, do tego jeszcze „Sto lat samotności” Gabriela Garcii Márqueza. A ostatnio wracam do „Opowieści Murasaki” Lizy Dalby.

7.09.2014

Jacek Hugo-Bader

Moja ulubiona książka to „Kubuś Puchatek”, a ulubionym gatunkiem jest literatura faktu.

31.08.2014

Weronika Grzebalska

Nie wiem, czy jest to moja ulubiona książka, ale bez wątpienia rzeczą, po którą w ostatnich latach sięgam bardzo często, są „Trzy gwinee” Virginii Woolf. W 1937 roku do autorki zwracają się z prośbą o pomoc finansową trzy stowarzyszenia, a ta udziela im wsparcia, stawiając jednak swoje warunki…
Rozdzielanie tytułowych trzech gwinei staje się przyczynkiem do refleksji nad nieoczywistymi związkami patriarchatu z militaryzmem i nad metodami przebudowy społeczeństwa w antyprzemocowym duchu. Świetny, krótki esej, który nie przestaje inspirować współczesnych badaczek i aktywistek na rzecz pokoju.

28.08.2014

Anna Marchewka

Jedna tylko?

Na każdym etapie życia pojawiała się inna. Wpadałam też w ciągi i czytałam wszystko, co wydał któryś z ulubionych pisarzy lub któraś z pisarek. Moimi wielkimi miłościami licealnymi byli William Faulkner, chwilę później Gabriel Garcia Marquez i Mario Vargas Llosa. „Ulubiona” to chyba nie jest dobre słowo, bo nie o samo lubienie chodzi, ale o to, co książka może zrobić w czasie czytania, co we mnie zmienia, na zawsze. Zamiast o „ulubionych” powiedziałabym o „najważniejszych”. Od kilku lat najważniejszymi książkami są te napisane przez Siri Hustvedt. Jej „Na oślep” (gdy czytałam ją po raz pierwszy, miałam tyle lat, ile główna bohaterka) nazwało sporą część tego, na czego nazwanie sama chyba nie miałam odwagi lub języka.

22.08.2014

Ignacy Karpowicz

Mam mnóstwo ulubionych książek. W różnych momentach życia różne książki lubiłem. Jedną z moich ulubionych książek jest „Kochanica Francuza” Johna Fowlesa, co dwa, trzy lata wracam do niej sprawdzić jak mi się to będzie czytało. Mam też „Blady ogień” mojego ulubionego Vladimira Nabokova. Do pisarzy do których lubię wracać należy też Holender Gerbrand Bakker. Teraz wyszła jego pierwsza powieść po polsku i pierwsza dla dorosłych, którą napisał – „Na górze cisza”. To wspaniała powieść, nic się nie dzieje, ale jest przepiękna, polecam bardzo. No i jest jeszcze oczywiście „Poczucie kresu” Juliana Barnesa.

19.08.2014

Krystyna Prońko

Mam kilka ulubionych książek. Wszystkie są autorstwa pana Stanisława Lema.
Wśród nich są „Bajki robotów” ,”Katar”, „Opowieści o pilocie Pirxie”
Bajki robotów pierwszy raz czytałam w średniej szkole, teraz czasem do nich wracam. Dla mnie są to cudowne opowieści. W ogóle lubię czytać science fiction a Lem – dla mnie – jest w takich opowieściach, absolutnym mistrzem.

4.07.2014

Dawid Kain

Właściwie z każdą z moich ulubionych książek zapoznałem się jeszcze w czasach studenckich. „Rzeźnia numer 5″  Kurta Vonneguta zaraziła mnie czarnym humorem,
„Nagi Lunch” Burroughsa to powieść, która działała na mnie jak narkotyk, to znaczy doprowadzała do ataków histerycznego śmiechu, dziwnej zadumy i myślowych odjazdów.
„Ubik” Philipa Dicka umocnił u mnie myślenie o rzeczywistości jako czymś nietrwałym, niepewnym, mogącym nagle „przestać działać”. W ostatnim czasie zacząłem też czytać „2666″ Roberto Bolano i mimo że jestem dopiero w połowie tej gigantycznej powieści, wiem już na pewno, że dołączy ona do grona moich ulubionych.

21.06.2014

Wojciech Bonowicz

Nie mam jednej ulubionej książki. Jestem od ksiażek uzależniony, lecz nie jestem przywiązany do żadnej konkretnej. Ale są takie, do których co jakiś czas wracam. Np. ostatnio czytałem powtórnie „Szczęśliwą Moskwę” Płatonowa, teraz czytam „Wszystko płynie” Wasilija Grossmana. Podobnie w poezji: wracam np. do wierszy Charlesa Reznikoffa czy Krystyny Miłobędzkiej. Zauważyłem, że prozaikiem, do którego wracam szczególnie często, jest Raymond Carver (zarówno w przekładach polskich, jak w oryginale). Podoba mi się szorstkość jego prozy, umiejętność uchwycenia stanów trudnych do nazwania i opisania, dialogi, brak konkluzji. Mój ulubiony tom to „Katedra„.

13.06.2014