Innosprawność: dostrzeżenie niewidzialnego

To jest jajko jest debiutem Andrzeja Brzozowskiego, reżysera-dokumentalisty i byłego wykładowcy łódzkiej PWSFTviT. Dokument z 1966 r. został wielokrotnie doceniony podczas konkursów (m. in. na festiwalach filmowych w Oberhausen, Cordobie, Edynburgu i Krakowie). Jako pierwszy film ucznia mistrza, Andrzeja Munka, wart jest przypomnienia nie tylko za względu na walory formalne dzieła debiutującego dokumentalisty, lecz przede wszystkim z uwagi na poruszaną problematykę.

to-jest-jajko
Źródło: ninateka.pl

Fenomen tego 13-minutowego filmu polega na wielowymiarowości i autentyczności przedstawianej historii, funkcjonującej niejako poza czasem. Jest nie tyle historycznym artefaktem przedstawiciela Polskiej Szkoły Dokumentu, co wyrazem szczególnej wrażliwości estetycznej i etycznej. Sposób przedstawienia momentu z dnia grupy niewidomych dzieci staje się dziś szczególnie interesujący w kontekście tematu niepełnosprawności, który coraz mocniej skupia uwagę w dyskursie publicznym.

Rzecz dzieje się w Ośrodku dla Dzieci Niewidomych w Laskach pod Warszawą: grupa dzieci podczas zajęć poświęconych nauce wrażliwości na otaczający świat eksperymentuje z jajkiem – dzieci opisują przedmiot alfabetem Braille’a, a następnie poznają strukturę materialną jajka. Subtelne, nastrojowe obrazy filmowe pozbawione są komentarza autorskiego. Brzozowski jako obserwator nie ujawnia się, a jedynym znakiem jego obecności jest chłodne oko kamery, które stara się uchwycić wszystko to, co staje się doświadczeniem niewidomych.

Już w pierwszej scenie reżyser wprowadza widzów w niedostępny mikroświat, w sposób nieomal magiczny przekraczając bariery percepcji. Pracujące podczas pisania dłonie małego dziecka, które ukazują się na ekranie w ciągu pierwszych kilku sekund syntezują temat filmu i wprowadzają widzów w świat przedstawiony. Przemyślana, dopracowana narracja jest hipnotyzująca. Dzięki ujęciom poszczególnych gestów i twarzy dzieci operujących drobnymi przedmiotami, sięgamy do mikrokosmosu, w którym egzystują – przestrzeni niedostępnej powierzchownemu spojrzeniu i doświadczeniu. Brzozowski skupia się na szczególe, a jego obrazy są niezwykle sensualne dzięki zbliżeniom na faktury przedmiotów, które odbierane są głównie przez inne zmysły, jak np. wypukłość papieru zapisanego alfabetem Braille’a. Bohaterowie filmu Brzozowskiego ukazani zostają jako wrażliwe, pełne radości, skupione na pracy jednostki, których twarze są charakterystyczne i pełne wyrazu.

Szczególnym walorem dokumentu Brzozowskiego jest dla mnie przemyślana poetyka obrazowania, która nie przedstawia rejestrowanego świata w sposób negatywny, wartościujący i dystansujący, lecz bliski. Reżyser operuje skrótem, zestawia poszczególne sceny w taki sposób, by oddać nastrój tajemnicy i naturalnego falowania napięcia emocjonalnego, co pozwala mu skondensować sensy i urozmaicić proste czynności widziane okiem kamery. Rytm filmu wtóruje spokojnemu rytmowi pracy dzieci, które poznają jajko z niezwykłą skrupulatnością, przezwyciężając niepewność i ucząc się delikatnej materii otaczającego je świata.

Brzozowski umiejętnie bawi się perspektywą odsłaniając to, co widomi wykreślają ze swego sensuarium. Dziecięca perspektywa wprowadza widza w szczególny rejestr wrażliwości, w której króluje szczerość, nauka poprzez zabawę, doświadczanie sprzężone z odczuwaniem silnych emocji, synestetyczność i radość płynąca z aktu twórczego. Dotyk i głos to zmysły, które splatają nić, łączącą dzieci z nauczycielką. Podobnie jak reżyser-etnograf widmowo uczestniczący w filmie, tak nauczycielka nie zostaje ukazana w żadnym ujęciu, słyszymy jednak jej głos, którym sprawuje pieczę nad klasą. Opiekunowie reagują na jej polecenia i uważnie słuchają głosu, z którym wchodzą w dialog. Komendy nauczycielki sugerują, iż jest osobą z zewnątrz, o czym świadczy nie tylko jej status, lecz również ślady zawarte w języku. Obraz świata, który pozwalają nam wykształcić zmysły, znajduje w nim pełne odzwierciedlenie i pomimo pęknięcia, dającego się odczuć na poziomie formalnym języka, które dzieli ludzi na tych „stąd” oraz „stamtąd”, nie zaburza ono poczucia intymnego charakteru relacji uczniów z nauczycielem.

Jedność czasu, miejsca i akcji została tu maksymalnie zwężona. Jako widzowie nie otrzymujemy pełnej władzy wzroku – znajdujemy się gdzieś pomiędzy, wprzęgnięci w polisensoryczność doświadczeń uczestników lekcji. Charakterystyczna dla Brzozowskiego zwięzłość, minimalizm formalny sprzyjają nagromadzeniu znaczeń. Reżyser podnosi pytania o rolę zmysłów w postrzeganiu rzeczywistości i myśleniu o podmiocie: czy możliwa jest estetyka pięciu zmysłów, skoro głównym i uprzywilejowanym organem estetycznego osądu sztuk plastycznych i zjawisk dnia codziennego jest oko? Podobnie jak uznana badaczka kategorii aistesis Maria Gołaszewska, Brzozowski przypomina o dotyku jako podstawowym geście artystycznym, który w jego dokumencie staje się domeną życia niewidomych dzieci. Poznanie sprzężone ze stwarzaniem zostaje w filmie podniesione do rangi cudu narodzin życia, metamorfozy skorupki jajka w kurczątko, dzięki której obły przedmiot przeistacza się w żywą istotę.

Doświadczenie tego filmu stanie się dla widza tym cenniejsze, kiedy zda sobie sprawę, że jakości, jakich dostarcza wzrok nie tylko nie są tak intensywne jak w momencie, gdy odczuwamy harmonię dźwięków, zapachów i materii, lecz są też przez niego zupełnie wykluczane, tworząc inne obrazy w umyśle. Czy zatem słusznie nadaliśmy oku prymat w naszym docieraniu do świata?

W swym filmie Brzozowski skłania do empatycznego odczucia innego skrawka świata i pochwycenia nastroju chwili, skrzącej się pomiędzy ujęciami. W rzeczywistości wirtualnej nie dostrzegamy, że ze wzrokiem silnie połączony jest też dotyk, który kieruje ku temu, co realne. W poznaniu świata zmysły sekundują sobie nawzajem. To jest jajko pokazuje, iż w naturze utrata rekompensowana jest nową jakością, otwiera inne drzwi i nowy język mówienia o świecie. Niepełnosprawność jako własność językowa jest tu ujęta jako innosprawność, sugerująca więcej podobieństw z pełnosprawnością ludzi XXI w. niż mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka. Mimo iż kultura zachodnia uprzywilejowała wzrok, wciąż równie mocno posługuje się dotykiem, który nie tylko umożliwia lepsze widzenie, lecz także dostarcza wrażeń, które wzrok zakłamuje.

Dzieci nie tylko poznają świat poprzez zmysły, ważnym czynnikiem jest też język, dzięki któremu porządkują swój świat. Transpozycja doświadczeń zmysłowych do lingwistycznego, abstrakcyjnego kodu przypomina czynność translatorską, polegającą na poszukiwaniu porozumienia między ciałem a językiem. Droga do niego wiedzie przez przestrzeń dotyku, dzięki któremu „czuć” znaczy „wiedzieć”. Skrzyżowanie dróg sensorycznych podczas lekcji dla niewidomych dzieci odsłania prawdę na temat kondycji każdego z nas, osadzonego w odmiennym środowisku, lecz zaopatrzonego w podobne sensuarium. Porozumienie odbywa się bowiem w momencie otwarcia na człowieka znajdującego się tuż obok, na poziomie trudno uchwytnych afektów. Brzozowskiemu udaje się wydobyć najcenniejsze pierwiastki, takie jak: uśmiech, zachwyt, poruszenie, które stają się udziałem dzieci – eksploratorów codzienności.

Ubogie rekwizytorium przedstawionych scen sprzyja psychologicznej analizie zachowań bohaterów i zadania antropologicznych pytań o granice wzajemnego poznania i rozumienia świata tyleż ludzkiego, co materialnego. Etyczny wymiar filmu, wyraźny w idei skupionego, intensywnego uczestnictwa w inicjacji sprzyja budowaniu relacji międzyludzkich, dzięki czemu trudno pomyśleć jedną formułę dla tego dokumentu. Elementem symbolicznym są w nim dłonie uczestników zajęć, które waloryzują wspólnotowość oraz poznawczy wymiar sztuki. Skupienie na nich oczu i wytrwanie w chwili pozwala dostrzec wartość niewidzialnego, lecz drzemiącego u podstaw naszego myślenia o Innym.

więcej w dziale Ekran: