Jedenaście mgnień doktora

Kim jest tajemniczy Doktor? Jak zbudowany jest czas? Dlaczego jedno mrugnięcie może być śmiertelnie niebezpieczne? Jaki bohater jest jedną z najważniejszych postaci w brytyjskiej popkulturze? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie poniżej. Poznajcie niesamowity świat „Doctora Who”!

drwhoC

O Doktorze dowiedziałem się przypadkiem w 2003 roku. Przeglądając jedno z czasopism poświęconych fantastyce, trafiłem na informację dotyczącą plebiscytu na najlepszych bohaterów, zorganizowanego w Wielkiej Brytanii. Na pierwszym miejscu uplasował się niejaki Doctor Who. Było to dla mnie zadziwiające, jako że wyglądało na to, iż jest to postać wręcz kultowa na Wyspach podczas gdy w Polsce niemal zupełnie nieznana.

Prawdopodobnie owa wiadomość odeszłaby w zapomnienie, gdyby nie pewien znajomy, który, kilka lat później, z wypiekami na twarzy, zachęcał mnie do obejrzenia świetnego, brytyjskiego serialu. Jak się możecie domyślać, był to „Doctor Who”. Postanowiłem to sprawdzić i okazało się, po paru początkowych odcinkach, które nie do końca mnie przekonywały, że ta produkcja w jakiś sposób mnie intryguje. Już w połowie pierwszego sezonu byłem „kupiony”.

Historia Doktora zaczęła się 23 listopada 1963 roku. BBC wyemitowało pierwszy odcinek serialu i myślę, że mało kto przypuszczał, że oto tworzy się jeden z pomników brytyjskiej popkultury. Emisja przeszła bez echa, jako że dokładnie dzień wcześniej miał miejsce zamach na prezydenta Kennedy’ego i na tym skupiła się uwaga Brytyjczyków. Twórcy jednak nie dali za wygraną, powtarzając emisję pierwszego epizodu, kiedy opadły już emocje po Dallas. Było to, jak się okazało, trafne posunięcie. Oglądalność wzrosła, czyli pojawił się potencjał do kontynuacji pomysłu.
Pierwotnym założeniem było stworzenie serialu dla dzieci które wspólnie z rodzicami mogłyby w ciekawy sposób uczyć się zarówno historii, jak i podstaw fizyki. Głównym bohaterem uczyniono Doktora (mylnie nazywanego czasami Doktorem Who, z powodu tytułu serialu, który wziął się z żartu językowego, nie do końca przekładalnego na język polski: „- I’m the Doctor. -Doctor who? – Just the Doctor.”.). Był on w założeniu dobrotliwym staruszkiem, który wraz ze swoją wnuczką, oraz okazyjnie innymi postaciami, podróżował w czasie i przestrzeni w swoim pojeździe – TARDIS (Time And Relative Dimension In Space, jak rozwija się ten skrót).

Doktor to przedstawiciel obcej rasy Władców Czasu, pochodzących z planety Gallifrey długowiecznych kosmitów, którzy różnią się od ludzi głównie posiadaniem dwóch serc. Z biegiem czasu serial zaczął coraz mocniej dryfować w kierunku science-fiction, w czym duża zasługa Terry’ego Nationa, twórcy Daleków, chyba najsłynniejszych wrogów Doktora. Ponadto, znacznie ważniejszą kwestią, w kontekście późniejszej wyjątkowości serialu, było to, że odtwórca głównej roli, William Hartnell, nie domagał, zapominał swoich kwestii (z powodu postępującej miażdżycy) i kręcenie kolejnych odcinków stawało się coraz trudniejsze, co przy wzrastającej popularności serialu zrobiło się uciążliwie. Jak wiadomo, nie ma ludzi niezastąpionych, a serial stał się zbyt popularny by przerwać jego produkcję, zatem twórcy wpadli na bezprecedensowy pomysł. Wymyślono, że Władcy Czasu w momencie znajdowania się na skraju śmierci mogą się regenerować 12 razy. Objawia się to zmianą wyglądu i charakteru, lecz wspomnienia z poprzednich „wcieleń” pozostają. Dawało to możliwość wprowadzenia nowego odtwórcy głównej roli, zachowując przy tym ciągłość wydarzeń. Do tej pory jedenastu aktorów wcieliło się w Doktora (mowa o historiach kanonicznych), natomiast w momencie gdy czytacie te słowa, pojawił się już Dwunasty Doktor.

Oczywiście wszystko co dobre kiedyś się kończy i podobnie było niestety z popularnością serialu. Poprzez chybione decyzje scenarzystów, a także z powodu wielu innych czynników w 1989 roku BBC zadecydowało o zawieszeniu produkcji. Co ciekawe nigdy nie padło stwierdzenie o całkowitej rezygnacji, przez co stacja pozostawiła sobie furtkę na ewentualny powrót Władcy Czasu w przyszłości.

Pierwsza próba odświeżenia formuły miała miejsce w roku 1996, kiedy to Brytyjczycy we współpracy z Amerykanami wyprodukowali film telewizyjny zatytułowany po prostu „Doctor Who”, który miał być pilotem do ewentualnego, kolejnego sezonu serialu. Niestety nie odniósł on oczekiwanego sukcesu, więc na faktyczny powrót musieliśmy czekać aż do roku 2005, kiedy Russel T. Davies wystartował z nową serią, opowiadającą o przygodach dziewiątego już Doktora. I to było to, na co czekali fani. Niezmiennie od 2005 roku powstają nowe epizody, a 23 listopada 2013 roku doczekaliśmy się na odcinek jubileuszowy, z okazji 50-lecia serialu.

Doktor jest zdecydowanie jedną z najbardziej interesujących postaci w szeroko pojętej popkulturze. Zmiana wyglądu i charakteru, następująca po regeneracji, umożliwia każdemu kolejnemu aktorowi odtwarzanie roli na swój własny sposób, bez kopiowania poprzednika. Co niezwykłe, w dobie przepełnionych przemocą filmów i seriali, Doktor jest pacyfistą i nie używa broni. Posiada jednak kilka interesujących gadżetów, o których warto napomknąć. Pierwszym i najważniejszym jest wspomniana już przeze mnie wcześniej TARDIS(tak, płeć żeńska!), czyli jego pojazd. Z zewnątrz wygląda jak policyjna budka telefoniczna, a w środku ma mnóstwo pomieszczeń. Ktokolwiek widzi ją po raz pierwszy zauważa: „Jest większa w środku!”. To zdanie stało się jednym ze znaków rozpoznawczych serialu. Obecny wygląd TARDIS to efekt zepsutego Obwodu Kameleona, jednego z podzespołów, którego zadaniem było „wtapianie” pojazdu w otoczenie (np. w antycznej Grecji przybierała ona kształt kolumny). Jednakże przy okazji wizyty w Londynie w latach 60, z powodu awarii pojazd Doktora przestał się zmieniać i pozostał na stałe w formie policyjnej budki telefonicznej, która nie była wówczas niczym szczególnym w pejzażu miasta. Stąd określenie „Madman in a blue box”, które czasem pojawia się w odniesieniu do głównego bohatera serialu. Kolejnym niezmiernie ważnym gadżetem jest śrubokręt soniczny, jedyna broń jakiej używa Doktor. W zależności od sytuacji może on otwierać zamknięte drzwi, skanować otoczenie, a nawet pomagać przy zabiegach medycznych.

Warto także wspomnieć o psychicznej wizytówce, która pomaga Doktorowi dostać się w miejsca, do których potrzebna jest przepustka. Ta pozornie biała kartka ukazuje odbiorcy wszystko to co konieczne jest Doktorowi w danym momencie.

Charakterystyczną cechą serialu jest to, że Doktor niemal nigdy nie podróżuje sam. Jego towarzysze często zadają mu pytania, nasuwające się na myśl widzom, dzięki czemu ułatwiają zrozumienie praw rządzących daną planetą, rasą czy sytuacją. Niektórzy z nich pojawiają się jedynie w jednym odcinku, inni zaś stanowią ważne postaci w życiu Doktora i podróżują z nim nawet przez kilka sezonów. Doktor poprzez możliwości podróży zarówno w czasie jak i w przestrzeni udaje się z nimi w najróżniejsze miejsca co daje twórcom serialu wręcz nieograniczone możliwości. Koniec świata? Proszę bardzo. Dziki zachód? Owszem. Spotkanie z Szekspirem, Van Goghiem, Dickensem czy Churchillem? Wszystko jest możliwe dzięki TARDIS.
Pewnie zapytacie co z paradoksami czasowymi i jak w takim razie zbudowany jest czas w serialu? Odpowiedź Doktora jest typowo brytyjska (pozwolę sobie zachować tekst w oryginale, gdyż w tłumaczeniu straciłby swój urok): „People assume that time is a strict progression of cause to effect, but actually, from a non-linear, non-subjective viewpoint, it’s more like a big ball of wibbly-wobbly, timey-wimey stuff” („Ludzie zakładają, że czas to z góry ustalony ciąg zdarzeń, ale tak naprawdę, z nieliniowego, niesubiektywnego punktu widzenia jest jak wielka kula wypełniona misz-maszem czaso-spętlonych chwil”). Określenie „timey-wimey” weszło zresztą na stałe do słownika fanów serialu (zwanych whovianami) i używa się go między innymi do wyjaśniania wszelkich nielogiczności fabularnych.

Niepisaną zasadą jest, że każdy bohater musi mieć swoich przeciwników i tak też jest w przypadku Doktora. Oczywiście nie zamierzam tutaj opisywać ich wszystkich, bo nie wystarczyłoby miejsca (gdyż przez te wszystkie lata nazbierało się naprawdę wielu), jednak wypada przedstawić chociaż kilku.
Pierwsi i najważniejsi to wspominani przeze mnie już na początku Dalekowie. Jest to kosmiczna rasa, według twórcy alegoria nazistów, której jedynym celem jest eksterminowanie wszystkiego co nie jest Dalekiem. Z zewnątrz wyglądają trochę jak kosze na śmieci z przymocowanymi przetykaczami do zlewu i trzepaczkami do jajek, albo też jak pieprzniczki Ponadto charakteryzuje ich monotonny, komputerowo przetworzony głos, którym wyrzucają z siebie pojedyncze hasła, takie jak „exterminate!” czy „obey!” ale też i dłuższe zdania. Napisałem „z zewnątrz” gdyż okazuje się, że w środku tej swoistej „zbroi” Dalekowie wyglądają zdecydowanie inaczej. Jak? Sprawdźcie sami.

Obok Daleków kolejnym ważnym przeciwnikiem są Cybermeni. To cyborgi, które chcą „przerobić wszystkich na swoją modłę”. W starej wersji pochodzą z planet Mondas i Telos, w nowych sezonach zaś z równoległej Ziemi.

Płaczące Anioły to z kolei jedne z najciekawszych istot, które pojawiły się już w nowych sezonach serialu, po 2005 roku. Niewiele wiadomo o tej rasie, poza faktem, że jest bardzo stara. Kiedy się na nie patrzy, wyglądają jak kamienne figury, jednak wystarczy odwrócić wzrok, albo nawet mrugnąć…. Odcinki z nimi zdecydowanie należą do jednych z najbardziej przerażających.

Równie budząca grozę jak Anioły jest rasa zwana Ciszą. Wyobraźcie sobie istoty, o których istnieniu pamiętacie jedynie w momencie kiedy na nie patrzycie. Wystarczy jedno odwrócenie wzroku i zupełnie zapominacie, że je spotkaliście. Dobrze wyrobić sobie wtedy nawyk robienia pisakiem kresek na ręce, za każdym razem gdy zobaczycie Ciszę. Teraz spójrzcie na swoją dłoń. Dużo tych kresek, prawda?

No i na koniec (co nie znaczy, że najmniej ważny): Mistrz, który podobnie jak Doktor jest Władcą Czasu. Jednak w przeciwieństwie do niego, nie ma pokojowych zamiarów. Zdaje się być lustrzanym, złym odbiciem Doktora, jego nemezis, które pewnie jeszcze nie raz powróci.

Z pewnością nie wyczerpałem tematu i nieobeznani z serialem mogą mieć nadal wiele pytań. Polecam zatem zagłębienie się w świat Doktora. Być może spodobają wam się niesamowite historie, w których science fiction miesza się z horrorem, dramatem i komedią. Dla tych, których przeraża długość serialu mam dobrą wiadomość: można zacząć oglądanie od najnowszych serii z roku 2005 (ja tak zrobiłem), z Dziewiątym Doktorem granym przez świetnego Christophera Ecclestona, Dziesiątym granym przez Davida Tennanta i Jedenastym, w którego rolę wcielił się Matt Smith. Na kolejny sezon, już z Peterem Capaldim, musimy poczekać aż do jesieni. Da wam to czas na nadrobienie tych 7 sezonów, które wyszły od 2005 roku. Zainteresujcie się tą przygodą w czasie i przestrzeni, a nie pożałujecie! Jak zwykł mawiać Dziesiąty Doktor: Allons-y!

25.05.2015

więcej w dziale Ekran: