Parabellum, czyli trylogia wojenno–sensacyjna

Drogi czytelniku, na samym początku chciałbym rozbudzić Twoją wyobraźnię. Pomyśl o sobie jako o młodym człowieku, inteligentnym, pełnym energii, pomysłów na siebie i konceptów na spędzanie czasu. Twoje życie jest poukładane, wiesz doskonale do czego zmierzasz. Niedawno skończyłes/-aś studia, a to nie lada wyczyn, zwłaszcza, że znajdujemy się w Polsce w przededniu wybuchu Drugiej Wojny Światowej. Masz wspaniałego narzeczonego/ wspaniałą narzeczoną, planujecie wspólną przyszłość.

W takim stanie zastaje Cię 1 września anno domini 1939. Co zrobisz?

fot_093_A42
Ilustacja: www.altao.pl

Przed takim pytaniem, czy bardziej w takiej sytuacji, zostają postawieni bohaterowie cyklu Parabellum, napisanego przez Remigiusza Mroza. Pierwsze dwie części, Prędkość ucieczki oraz Horyzont zdarzeń ukazały się odpowiednio w 2013 i 2014 roku, czyli już jakiś czas temu. Ostatnia część, Głębia osobliwości, to tegoroczna nowość – została wydana na początku 2016 roku. Data ta wzbudzała wielkie emocje wśród miłośników trylogii – wszak dwa lata to bardzo długo, a ponieważ część druga kończyła się w niezmiernie emocjonującym momencie, czytelnikom pozostało snuć w nieskończoność domysły i różne warianty zakończenia wątków, urwanych niespodziewanie w części drugiej. Piszę to, bazując na własnym doświadczeniu, gdyż i ja prowadziłem długie dysputy z przyjaciółką na temat tych wątków; nieraz były to dyskusje en face, nieraz ponad godzinne konwersacje telefoniczne. Ważne jednak, że lektura pobudzała do dzielenia się przemyśleniami, co zawsze jest dla mnie dowodem na to, że powieść jest dobra.

Jeśli chodzi o gatunek, powiedziałbym, że jest to cykl historyczno – sensacyjny. Historyzm jest niewątpliwie ważną zaletą tej książki, tym bardziej, że mówi wprost o rzeczach trudnych i takich, o których w obecnej sytuacji lepiej nie zabierać głosu. Sensacyjność zaś sprawia, że akcja nabiera szalonego tempa. W dalszej części artykułu będę kontynuował i rozwijał ten wątek. Zręczne połączenie obu tych elementów sprawiło, iż lektura każdej z książek nie zajęła mi dłużej niż trzy dni. Należy tu dodać, iż są one raczej słusznych rozmiarów – każda z nich liczy sobie około czterystu kartek tekstu. Chcę przez to powiedzieć, iż przez wszystkie tomy trylogii „przepływa się” z rumieńcem na twarzy i dreszczykiem emocji na plecach.

No dobrze, ale jak ma się do tego wszystkiego wstęp, w takiej formie, w jakiej go napisałem? Otóż wszyscy główni bohaterowie są ludźmi młodymi. Każdy z nich spełnia cechy, o których pisałem we wstępie: są młodzi, inteligentni, pełni pomysłów; charakteryzuje ich pewna rzutkość. Bogactwo charakterologiczne pozwala czytelnikowi na identyfikacje z bohaterem. Myślę, iż był to celowy zabieg autorski – Remigiusz Mróz chciał w ten sposób poruszyć wyobraźnie swego pokolenia, swoich rówieśników.

Mamy więc w powieści dwoje narzeczonych (Stasia i Marię), młodego żołnierza polskiego (Bronka), żołnierza Wehrmachtu, który nie jest zły, lecz „zadżumiony” ideami i samą postacią Hitlera (Christian Leitner). Jednym z głównych bohaterów jest także żołnierz niemiecki, który przesiąknął złem do szpiku kości, i któremu przyjemność sprawia znęcanie się i zabijanie więźniów (Blankenburg). W trylogii pojawia się również wiele postaci drugoplanowych, często są przedstawieni w scenach terroru wojennego, niekiedy bardzo brutalnych i dosłownych.

Myślę, że przybliżanie fabuły nie ma tutaj najmniejszego sensu, zresztą artykuł ma zachęcić do sięgnięcia po tę pozycję. Chciałbym jednak wrócić jeszcze do owego historyzmu i sensacji, stanowiących ważne płaszczyzny całego cyklu. Jak pisałem już wcześniej, autor nie ucieka od trudnych faktów historycznych. Jednym z miejsc akcji jest Lesko, miasteczko na kresach wschodnich Drugiej Rzeczypospolitej. Są to tereny, na których większość mieszkańców stanowią Ukraińcy. W powieści wyraźnie widać, iż Polaków darzą oni niechęcią (bardzo delikatnie mówiąc). Nie od dziś wiadomo, że w okresie dwudziestolecia międzywojennego narody: polski i ukraiński niezbyt za sobą przepadały (znów bardzo oględnie mówiąc). Brawa dla autora, za to, że zdecydował się wprowadzić taki wątek, gdyż potęguje on realizm powieści.

Spora część akcji powieści toczy się w obozie koncentracyjnym. Również i tu autor przedstawia bez żadnych skrótów szereg problemów, jakie tam występowały. Chodzi mi tu nie tylko o brutalne traktowanie więźniów, ale o to, że opisane są choćby stosunki homoseksualne między nimi. Obserwuje się różne przypadki – są więźniowie, którzy trafili do obozu właśnie za czynny homoseksualizm (jasne jest, że takich stosunków nie aprobował ani Hitler, ani system Trzeciej Rzeszy). Są jednak również i tacy, którzy będąc heteroseksualistami, podejmują aktywność homoseksualną, gdyż uważają, iż to pomoże im przetrwać w obozie, szczególnie, gdy takiej orientacji są ich „przełożeni”. Jest to w ich przypadku dramatyczna walka o przetrwanie. W powieści przedstawiony jest młody, chyba siedemnastoletni Polak, który decyduje się na walkę o życie w ten sposób. Niestety, przyłapany na gorącym uczynku podczas aktu seksualnego z drugim mężczyzną, ginie rozstrzelany na placu apelowym.

Jak już wspomniałem, drugą ważną płaszczyznę powieści stanowi warstwa sensacyjna. Przyczynia się ona z kolei do odrealnienia powieści. Para głównych bohaterów, Staś i Maria, decyduje się na ucieczkę na zachód; dokonują tego, podszywając się za austriackich dziennikarzy, przy czym mężczyzna nie mówi prawie w ogóle po niemiecku.

Staś, wraz z dwoma towarzyszami, podejmuje próbę ucieczki z obozu; próba okazuje się być udaną.

Maria, która jest z pochodzenia żydówką, nie trafia do obozu koncentracyjnego, ani nie zostaje zabita, lecz trafia do domu rodzinnego Christiana Leitnera, gdzie przebywa w charakterze służącej. Myślę, że przedstawione przykłady dosyć wyraźnie ilustrują, o co mi chodzi – oczywiście, wszystkie te zdarzenia są możliwe, mogły mieć miejsce, jednak w czasie wojny małe prawdopodobieństwo, by miały zakończyć się tak pozytywnie, jak w książce (głównym bohaterom udaje się ocalić życie ). Najbardziej monstrualny, moim zdaniem, charakter płaszczyzna sensacyjna przybiera w trzeciej części, szczególnie w przypadku Bronka. Bohater ten ucieka z obozu internowania w Rumunii i po wielu perypetiach trafia do Bejrutu, stolicy Libanu, gdzie bierze udział w rozgrywkach (porachunkach) między greckim marynarzem a kapitanatem portu. W Głębii osobliwości pojawia się nawet wątek jakby wyjęty z klasycznego kryminału, nasuwąjący skojarzenia z Agathą Christie  – somnambuliczny morderca, nieświadomy zbrodni, które popełnia.

Zmierzając ku zakończeniu, chciałbym jeszcze przytoczyć jedną sytuację. A mianowicie, postanowiłem podsunąć cykl mojej babci, która jest miłośniczką dobrej lektury tak samo, jak ja. Ponieważ mnie książki bardzo się spodobały, sądziłem, że i ona przeczyta je jednym tchem, a potem będę mógł prowadzić dyskusje również i z nią. Jednak, ku mojem zdziwieniu, babcia oddała mi książki już następnego dnia. Kiedy spytałem, co się stało, odpowiedziała dość kategorycznie: „Dziecko, ja przeżyłam czasy wojny, nie mam już siły ani ochoty znów do nich wracać”. Jaki wniosek można wyciągnąć z tej sytuacji? Ano taki, iż książka istotnie oddaje charakter wojny w bardzo realistyczny sposób, mentalnie przenosząc czytelnika w przełom lat 30 i 40 dwudziestego wieku. Powtórzę to, już na sam koniec – jeśli chcesz niejako poczuć świat wojny na własnej skórze, zapraszam Cię do lektury. Uruchom potęgę wyobraźni i miej odwagę wyruszyć w drogę, do podróży którą zaprasza Cię autor, a która nie znajdzie kresu wraz z końcem lektury.

17.03.2016 r.

więcej w dziale Papier: