Podsumowania 2015: literatura wobec obcości i w literaturze doczekane

Rok 2015 upłynął pod znakiem mierzenia się z obcością, a raczej projekcjami na jej temat. Polacy nie od dzisiaj uwielbiają się spierać o „prawdziwą” interpretację rzeczywistości.  W tym roku walka dość silnie pochłonęła przestrzeń literatury. A może to literaturę pochłonął zaczątek walki?

536890_1060314863999602_8613925026073063333_n
Ilustacja: Aleksandra Lipa

„Bo trzeba pomagać. Trzeba, ale moralnego imperatywu nie da się wyuczyć. Bo trzeba słuchać i współczuć. Tak, ale literatura i tak nie powstrzyma fali nienawiści, która już zaczęła się wylewać z głów i z sieci na ulicę. Bo trzeba widzieć w tłumie pojedyncze twarze? Tak, ale ani opowiadania, ani reportaże nie przekonają przekonanych, że przede wszystkim trzeba się bać. Albo nienawidzić, co zwykle znaczy to samo” – to fragment wstępu do książki Nie Obcy wydanej przez Stowarzyszenie Przyjaciół Polskiej Akcji Humanitarnej, którą patronatem medialnym objęła między innymi Gazeta Wyborcza i magazyn „Książki”. Zbiór 21 opowiadań zdolnych polskich pisarzy, który zdecydowanie polecam chętnym do zmierzenia się z tematem obcości: w prywatnym życiu, wspólnocie, państwie.

Książka ważna i bardzo ciekawa przede wszystkim dlatego, że autorzy nie usiłują nas do niczego przekonać. Traktuję ten fakt jako zaletę, bo nie lubię prostego moralizatorstwa na dziecięcym poziomie. Żaden z pisarzy nie mówi nam „zobacz, jaki ten inny jest w gruncie rzeczy sympatyczny”, nie operuje na poziomie stereotypów i ich obalania. Pokazuje za to jakiś obrazek, scenkę, fragment reportażu, albo po prostu impresję, gdzie widzimy obie strony „obcości”, która przyjmuje bardzo różne oblicza. Obcy ukazany jest jako intensywna inspiracja, obiekt prywatnej fascynacji (Rubież Olgi Tokarczuk i Ucieczka do Egiptu Pawła Huellego). Czasem bywa źródłem nieporozumień (Każdy ma w brzuchu niebo… Małgorzaty Rejmer), jego życiorys to wciąż zgłębiany temat badań (Uważna Ludmiła Foxlee Małgorzaty Szejnert). Obcość bywa też momentalna i względna, wystarczy na krótko znaleźć się w obcym kraju, aby doświadczyć jej piętna na własnej skórze(Renata ucieka z kraju Sylwii Chutnik).

Co jednak wydaje mi się najciekawsze w tym zbiorze opowiadań, to przeniesienie poczucia obcości „na drugą stronę barykady”. To nie przybysz jest nieprzyjemny, ale właśnie gnuśność, zaściankowość i niechęć „miejscowych”. Zwracają na to uwagę m.in. Jarosław Mikołajewski (Zdrada) i Andrzej Stasiuk (Wysoko). Ich bohaterowie, mimo pochodzenia „stąd”, nie rozumieją postawy swoich rodaków. I chyba z tego powodu zaangażowanie literatury w kwestię obcych (rzekome lub zamierzone) jest tak problematyczne. Mam wrażenie, że to nie moment konfrontacji z „wy”, ale rozłam w obrębie „my”.

Najgłośniejszym zdarzeniem w przestrzeni medialno-literackiej tego roku był rozdmuchany skandal powstały podczas promowania powieści Księgi Jakubowe Olgi Tokarczuk. Pisarka powiedziała w mediach, że Polacy wymyślili sobie historię kraju tolerancyjnego, podczas, gdy byli wśród nas także mordercy Żydów. W efekcie wylała się na nią fala hejtu, sugerowano nawet, aby odebrać pisarce nagrodę honorowego obywatela Nowej Rudy. Tymczasem Księgi Jakubowe nie zostały zaplanowane jako powieść publicystyczna z datą premiery zbliżoną do nagłośnienia tematu uchodźców. To bardzo dobry (doceniony zresztą Nagrodą Nike) zbiór opowieści, które – skupione wokół postaci Jakuba Franka – w niezwykle wnikliwy sposób ukazują wielokulturowość wschodnich rubieży Rzeczpospolitej w XVIII wieku. Okazuje się jednak, że Polakom po prostu potrzebne są pewnego rodzaju interpretacje – nawet nie samych tekstów (kto by czytał 900 stron), ale komentarzy do nich: oto literatura ma służyć temu, co nas bulwersuje, mówić głosem „jedynie słusznym”. To przykre, że po ćwierćwieczu demokracji wracamy do cenzury i to z własnych, oddolnych potrzeb (chociaż nie bez poparcia przedstawicieli świata polityki). Może pora uświadomić sobie, że literatura nie jest głosem narodu, co ogłosiła już Maria Janion w eseju Zmierzch paradygmatu. Współczesna literatura akcentuje różnice, pozwala przyjrzeć się inności. A inność nie jest nowością  przychodzącą z daleka, to także coś, co znajduje się tuż obok, a nawet w nas samych.

Patrząc na reakcje i nadinterpretacje „opinii publicznej”, nie wiem, czy książka Nie Obcy, choć jak podkreślam: bardzo ciekawa i różnorodna, pozwoli komuś pokonać strach. Jestem tu raczej sceptyczna, mimo że publikacja powstała „z niezgody na strach i nienawiść”, ma być „pokazanie[m] (…) źródeł lęku przed Obcym”. Lektura w całości – chociaż wyrazista i z czytelnym przesłaniem – jest przystępna dla czytelników o takiej otwartości, wrażliwości i chłonności umysłu, że podejrzewam, iż inność także na co dzień nie jest dla nich nowym zjawiskiem budzącym strach. Podobnie promowana w okresie świątecznym Kolęda w drodze Zbigniewa Preisnera (choć piękna i wzruszająca), tylko ociera się o temat, jest apelem skierowanym do szeroko pojętej ludzkiej wrażliwości. To sygnały dla tych, którym akceptacja i otwartość wydaje się naturalna: dopóki toczy się dyskusja, nie należy tracić nadziei. Osobiście znajduję się w tej grupie, jednak łudzenie się, że podobne projekty mogą coś rzeczywiście zmienić, jest jak zmuszenie hejterów Olgi Tokarczuk do przeczytania Heidena White’a…

W dyskusji o przyjmowaniu inności w Polsce za pośrednictwem literatury w 2015 roku warto jednak zwrócić uwagę na dwa inne wydarzenia: przyznanie Nagrody Literackiej Europy Środkowej „Angelus” ukraińskiemu pisarzowi Serhijowi Żadanowi oraz niezwykle ciepłe przyjęcie w Polsce Swietłany Aleksiejewicz (wraz z nagłą popularnością jej twórczości). Te dwa zjawiska pokazują, że jednak jesteśmy otwarci na inność, ale tę „już przerobioną”. Opresja i mechanizmy funkcjonowania rosyjskiej władzy, których Polacy doświadczyli na własnej skórze, wzbudzają empatię wobec ofiar, mimo, że przecież napływających do Polski Ukraińców także można by uznać za „innych” i „niecywilizowanych” uchodźców. „Mądry Polak po szkodzie”, czy solidarność „słowiańskiej duszy”? Jakkolwiek na to nie patrzeć, może właśnie w takim rodzaju empatii tkwi jakiś potencjał zrozumienia inności? Może cały czas najsilniej przemawia do nas literatura świadectwa i gesty solidarności z poszkodowanymi „braćmi”? Dyskusja pozostaje otwarta. Z niecierpliwością czekam na dalsze zmagania literatów z innością i Polaków z literaturą. Mam tylko nadzieję, że w 2016 roku ci pierwsi spróbują podejść do tematu z mniejszą dozą idealizmu, zaś drudzy spróbują unikać niepotrzebnych uprzedzeń i uproszczeń.

Ilona Sieradzka

Podsumowanie 2015: czego się wreszcie doczekaliśmy w literaturze?

W tym roku doczekaliśmy się wydania kilku książek, których autorzy albo od dawna nie żyją, albo czegoś nie zdecydowali się dotąd opublikować, albo po prostu rzadko piszą. Uważam, że choćby przez to był to rok ważny dla literatury. Tym razem tylko wymieniam, nie opisuję – sami sprawdźcie, czy warto przeczytać.

Pierwsza to tom opowiadań Tove Jansson, autorki ubóstwianej za Muminki. Wiadomość tworzą teksty wybrane przez autorkę, a całość stanowi pożegnanie z pisarską twórczością. Świadome, w oryginale wydane w latach 90., nam jednak przyszło na ten tekst czekać aż do mijającego roku. Najchętniej pisała do dzieci, a ten tom skierowała do dorosłych i okazuje się, że w tej bardzo znanej autorce jest jednak wiele nieznanego. Nie ma morałów, zachęt do dyskusji, kategorycznych rozstrzygnięć – jest dobra proza i zrywanie z powszechnym poczuciem bycia autorką jednego dzieła.

Druga – Idź, postaw wartownika Harper Lee. O Zabić drozda każdy przynajmniej słyszał. Ta powieść ukazała się w 1960 roku i stała się bestsellerem, dostała Nagrodę Pulitzera i do dziś jest chętnie czytana. Potem zapadła cisza. Po 55 latach ukazała się nowa powieść, która potwierdza wielką wartość pierwszej i bardzo ją przypomina. Styl i zawartość wskazują na to, że napisano je w podobnym czasie. Książka zawiera dowody na to, że często mylimy się w sądach na temat ludzi i nikogo nie znamy do końca, to studium doświadczeń młodej kobiety wkraczającej w dorosłość w trudnych czasach. Dla znających Zabić drozda lektura obowiązkowa, zwłaszcza że niektóre problemy chyba nigdy nie stracą na aktualności.

Trzecia to debiut, który nigdy nie stał się debiutem. Mowa o Wilku Marka Hłaski, który chyba w ramach wynagrodzenia za lata oczekiwania ukazał się od razu w dwóch wydaniach: popularnym i krytycznym. Wersja naukowa jest trochę ciekawsza, bo poza treścią zawiera też informacje o genezie i strukturze dzieła. Wilk ciekawy utwór o poszukiwaniu drogi dla siebie w świecie, który jest szary i biedny, niewiele mający do zaoferowania młodemu człowiekowi, który przecież zawsze jest pełen nadziei, wiary i buntu. Bohater pragnie lepszego życia – ale czym ono może być, skoro żadnego bliskiego przykładu nie zna? Fani Hłaski z pewnością nie kończą roku zawiedzeni.

Czwarte dzieło było jednocześnie oczekiwane i nieoczekiwane. Gdy umiera autor poczytnej trylogii (niestety jeszcze przed odniesieniem przed nią światowego sukcesu) i zostawia szkic kolejnego tomu, pojawia się kilka dróg. Można to wydać, jak jest, i liczyć, że zagorzali fani i tak kupią, można zostawić to w szufladzie dla ewentualnych larssonologów, ale można też oddać to innemu pisarzowi na warsztat i liczyć, że coś z tego wykombinuje. Szum medialny był wokół tej książki ogromny, machinę napędzano doniesieniami na temat tego, kiedy wreszcie pisarz ukończy to dzieło – bazowano na sukcesie pierwszych trzech części i na pożądliwości fanów wielbiących Mikaela i Lisbeth, dla których wraz ze śmiercią Larssona szanse na poznanie losów bohaterów zniknęły. Nikt nie wiedział do końca, co w niej będzie, ale prawa do wydania w ciemno kupiło 35 krajów. Zdania na temat tego dzieła są podzielone: dla jednych to, że jest kontynuacją serii, to wielka zaleta, ale inni twierdzą, że porównanie do rozmachu poprzednich dzieł wypada blado i książka lepiej broniłaby się, będąc samodzielnym tworem. Sprawdziliście już, po której stronie stoicie Wy?

Mam nadzieję, że rok 2016 będzie obfitował w objawienia literackie, a autorzy, którzy każą na siebie czekać (wcale nie G.G.R. Martin!), wreszcie pozwolą czytelnikom wstąpić w ich wymarzone uniwersa.

30.12.2015 r.

więcej w dziale Miszmasz: