Podsumowanie Tygodnia z Muzyką

Wyniki ankiety dotyczącej hitów wszechczasów Strony Tytułowej. Ranking.

nutki

Queen „Bohemian Rhapsody” (1975)

Utwór brytyjskiego zespołu rockowego Queen autorstwa Freddiego Mercury’ego, często wymieniany jako najlepszy utwór w historii muzyki popularnej.
Pochodzi z albumu „A Night at the Opera” (1975) i uznawany jest za magnum opus grupy oraz przełomowy moment w jej karierze. Utrzymany jest w stylu rock opery i charakteryzuje się nowatorską i niespotykaną w muzyce pop formą muzyczną, łącząc w sobie trzy całkowicie różniące się fragmenty: a cappella i ballada operowa oraz elementy hard rocka. Mimo tego, utwór znalazł się na singlu i okazał się ogromnym sukcesem komercyjnym, stając się punktem zwrotnym w karierze zespołu.

Kilka uwag o tekście:
Znaczenie tekstu autorstwa Freddiego Mercury’ego było obiektem wielu spekulacji i teorii. Niektórzy interpretują słowa piosenki w kontekście dzieciństwa wokalisty. Poszczególne fragmenty mogą być odczytane jako nawiązanie do opuszczenia rodzinnego kraju, a rodzina Mercury’ego w 1964 z powodu wojny domowej zdecydowała się wyemigrować z Zanzibaru, gdzie wtedy mieszkali. Mercury, zapytany w wywiadzie przez Kenny’ego Everetta o sens utworu stwierdził, że tekst jest niczym więcej, niż przypadkowym zbiorem słów, które się rymują. W odróżnieniu od pozostałych członków zespołu, którzy często mówili w wywiadach o swoich inspiracjach, Mercury nie lubił opowiadać o swojej twórczości i wolał, żeby odbiorcy interpretowali ją indywidualnie.
Mimo niechęci do wyjaśniania tekstów w roku 2000 przy okazji wydania kasety Greatest Hits, zespół Queen wyjaśnił, że „Bohemian Rapsody” mówi o młodym chłopcu, który przypadkowo dokonał zabójstwa, a następnie – podobnie jak Faust – sprzedał duszę Diabłu. W noc przed swoją egzekucją wzywa on Boga po arabsku (Bismallah) i z pomocą aniołów z powrotem odzyskuje duszę z rąk Szatana (Belzebub).
Utwór był wynikiem fascynacji Mercury’ego operą. Temu zainteresowaniu dawał on później wyraz wielokrotnie m.in. nagrywając płytę „Barcelona” z katalońską śpiewaczką Montserrat Caballé.

„Tears in Heaven” (1992)

Piosenka opowiada o bólu, który czuł Clapton, kiedy w 1991 w Nowym Jorku jego czteroletni syn Conor wypadł z okna pokoju hotelowego na 53. piętrze. W piosence Clapton oprócz wyrażenia bólu, przemawia także do syna.
Współtwórcą utworu był Will Jennings, a piosenka początkowo znalazła się na płycie ze ścieżką dźwiękową do filmu Rush z 1991 i zdobyła trzy Nagrody Grammy w kategoriach: najlepsza piosenka roku, najlepsze nagranie roku i najlepsze męskie wykonanie piosenki pop w 1993 roku. Znalazła się także na albumie, który zdobył Nagrodę Grammy – Unplugged. Obecnie utwór znajduje się na 353. miejscu w rankingu największych przebojów Rolling Stone Magazine.
Chciałam napisać więcej, ale uważam, że Tears in Heaven najwięcej mówi o sobie w momencie wybrzmiewania.

„Don’t Cry” (1991)

Ballada skomponowana przez Guns N’ Roses, wydana w dwóch wersjach. Wersja z oryginalnymi słowami jest czwartym utworem na płycie Use Your Illusion I, zaś utwór z alternatywnym tekstem umieszczony został na Use Your Illusion II. W wariantach tych różnią się nie tylko słowa, ale także licznik i melodia. Piosenka ma także trzecią wersję, nigdy oficjalnie nie przedstawioną, która nagrana została w czasie tworzenia krążka Appetite for Destruction w 1986.
Zespołowi przewodniczy Axl Rose, jednak oprócz jego głosu mamy tam wokal Shannona Hoona z grupy Blind Melon. Panowie przyjaźnili się w dzieciństwie, stąd obecność Shannona zarówno w kompozycji, jak i w teledysku.
Don’t Cry jest pierwszą piosenką napisaną przez zespół, która tworzy tak zwaną „Trylogię Illusions”, czyli trzech piosenek umieszczonych na płycie Use Your Illusion. Razem z „Estranged” i „November Rain” jest to forma opowiadania historii „Without You” napisanej przez Dela Jamesa, która zainspirowała Axla do stworzenia tych piosenek.

Rose twierdzi, że piosenka mówi o dziewczynie z którą umówił się pewnego razu Izzy Stradlin. Podobała się ona również Axlowi, starał się zwrócić jej uwagę na swoją osobę. Siedząc na zewnątrz „The Roxy”, Rose rozpłakał się, gdy dziewczyna powiedziała mu do widzenia; na płacz zareagowała słowami, don’t cry, w następstwie Rose napisał w przeciągu kilku minut piosenkę wraz ze Stradlinem jeszcze tej samej nocy. Jako ciekawostkę można dodać, że Ron Thal lepiej znany jako Bumblefoot (jeden z gitarzystów nowego składu Guns N’ Roses) okazyjnie sam grał instrumentalną wersję tego utworu w czasie trasy koncertowej w latach 2006-2007 promującej płytę Chinese Democracy.
Piosenka jest obowiązkowym elementem w repertuarze zespołu. Ważna ze względu na systematyczne towarzyszenie gitary akustycznej, gdzie przewija się stały schemat harmoniczny. Płynne przejścia akordowe wprowadzają spokój (mimo niepokojącego rozstaniem tekstu). Solo Slasha zrównoważone, charakterem dopasowane do całości, choć nie można powiedzieć, że banalne. Kompozycja doczekała się wielu coverów, na podobnie zróżnicowane składy. Ciekawie brzmi zarówno w wersji akustycznej jak i hard rockowej. Każdy niemal początkujący gitarzysta rozpoczyna swoją przygodę z muzyką od tych czterech akordów.

„November Rain” (1991)

Ballada zespołu Guns N’ Roses. W roku 2003 znalazła się na 6. miejscu na liście 100 Greatest Guitar Solos, a przez wielu krytyków uznawana jest za jedną z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych ballad w historii rocka. Mimo iż pierwszy raz świat usłyszał utwór w 1991 roku, Axl Rose ogólny szkic i słowa napisał już we wczesnych latach osiemdziesiątych (nim powstało jeszcze Guns N’ Roses).
Kompozycja (bo tak powinnam nazwać ten utwór) wykorzystuje nie tylko skład klasycznego zespołu rockowego, ale także orkiestrę symfoniczną i fortepian. Głównym punktem programu są trzy solówki gitarowe Slasha – technicznie perfekcyjne: swoboda w operowaniu dźwiękiem, zgodność harmoniczna (mimo zawrotnego tempa – szczególnie w kadencji). Rytmicznie nie jest to utwór skomplikowany, ale przez to skupia uwagę na instrumentach solowych.
Oprócz muzyki, na uwagę zasługuje uniwersalny, ponadczasowy tekst – filozoficznie wyjaśnia motyw samotności, potrzeby bycia samemu, przemyślenia dręczących nas tematów. Głębokie teksty to znak rozpoznawczy zespołu, a znakomita muzyka uzupełnia dzieło. Moim sercem zawładnęła ostatnia solówka Slasha, która zdaje się bezsłownie rozwiązywać napięcie całości. Klasyka dobrego rocka.
Piosenka znajduje się na płycie Use Your Illusion I.

Gymnopédie No. 1 (1888)

Gymnopédie to opublikowane w Paryżu w 1888 trzy kompozycje na fortepian autorstwa francuskiego kompozytora i pianisty Erika Satie .
Są to krótkie, nastrojowe utwory napisane w metrum ¾ (rytm klasycznego walca), mające wspólny temat i strukturę. W zakresie nazwy nawiązują do starożytnej Grecji. Są delikatne, a jednocześnie na swój sposób ekscentryczne, co w czasie ich powstawania przeciwstawiało się tradycji klasycznej. Ideałem Satie była muzyka mogąca służyć za tło do życia codziennego, będąca niejako dodatkowym meblem domowym, czyli taka, która mogłaby wpływać na nastrój człowieka, ale nie absorbować go na tyle, aby odrywać od innych zajęć. Taka muzyka była określana przez samego artystę hasłem musique d’ameublement.

Dzięki pomocy Claude’a Debussy’ego utwory Satie dotarły do szerszej publiczności, co samemu kompozytorowi pomogło finansowo w trudnym dla niego okresie. Debussy stwierdził, że druga z Gymnopédie nie nadawała się do aranżacji, tak więc w lutym 1897 zaaranżował on pierwszą i trzecią, zamieniając jednocześnie ich numerację.

Satie jest uznawany za prekursora wielu późniejszych awangardowych kierunków artystycznych oraz za najbardziej ekscentrycznego kompozytora czasów Fin de siècle. Jego prowokacyjne kompozycje w duchu mrocznej, modernistycznej dekadencji, w równym stopniu fascynowały współczesnych, co bulwersowały opinię publiczną. Nazywany był przez krytyków genialnym błaznem. Igor Strawinski napisał o nim, że był najokropniejszą osobą, jaką kiedykolwiek znał – i zarazem najrzadszą.
O fascynacji twórczością Erika Satie mówi jeden z wątków powieści Jerzego Sosnowskiego Apokryf Agłai!

Toccata i fuga d-moll (BWV 565) 

Tu potrzebuję akapitu na wytłumaczenie: nigdy nie będę w stanie wybrać najdoskonalszego dzieła klasycznego, a już na pewno nie najdoskonalszej fugi Bacha. Nie bez powodu wszyscy (związani, czy nie związani z muzyką) znamy to nazwisko.
Autor ponad 1000 znanych utworów, skatalogowanych w XX w. przez Wolfganga Schmiedera (katalog Bach-Werke-Verzeichnis, w skrócie BWV). Wiele kompozycji zaginęło, w tym co najmniej kilkadziesiąt kantat (zachowane roczniki są niekompletne), prawdopodobnie także dwie z czterech pasji, opartych na ewangeliach Nowego Testamentu. Sięgał po wszystkie współczesne sobie gatunki muzyczne (z wyjątkiem opery). Pisał utwory na organy i klawesyn, komponował fugi, muzykę chóralną oraz kameralną. Był mistrzem muzyki polifonicznej – doprowadził do doskonałości barokową formę fugi (Das Wohltemperierte Klavier – ten skrót zapisuje się przy tonacjach jako DWK = na dobrze nastrojony instrument klawiszowy; Kunst der Fuge). W sposób mistrzowski posługiwał się kontrapunktem.
Styl muzyczny kompozytora pod koniec jego życia uważany był za anachroniczny, a dzieła uważane za mało wartościowe. Po śmierci Bach został zapomniany, jego nazwisko przyćmiła kariera syna, Carla Philippa Emanuela. Jan Sebastian Bach został ponownie „odkryty” przez Feliksa Mendelssohna-Bartholdy’ego, który w 1829 zaprezentował wykonanie Pasji według Św. Mateusza w Berlinie.
Dlaczego wybrałam akurat ten utwór? Może przez sentyment, może przez charakter, może dlatego, że każdy chociaż kojarzy. Warto poświęcić te osiem i pół minuty Bachowi (a tak od siebie – zwróćcie uwagę na fragment od „2,55” – idealny kontrapunkt!)

Taniec wieszczki cukrowej z II aktu baletu Dziadek do orzechów (1892)

Czajkowski był niezrównanym melodystą. Wypowiadał się z dziecięcą szczerością i bezpośredniością, tworząc pulsujące od emocji światy dźwiękowe o szerokiej gamie odcieni. Niewielu kompozytorów pisało tak efektownie na każdy skład, tworząc arcyciekawe kombinacje dźwięków i ich barw. Pomimo tej umiejętności Czajkowskiego trapiły liczne wątpliwości odnośnie wartości jego muzyki.
Symfonie, poematy symfoniczne i koncerty noszą znamiona muzyki baletowej, odznaczając się jakby prześwitującą spomiędzy dźwięków choreografią. Koncert skrzypcowy zwieńczony jest dzikim tańcem kozackim, a końcowe części spośród czterech ostatnich symfonii także odwołują się do muzyki tanecznej.
Żaden inny kompozytor nie uchwycił tak świata bajek dziecięcych, jak zrobił to Piotr Czajkowski. „Dziadek do orzechów” jest chyba najpopularniejszą kompozycją artysty, a jednak (w swoim czasie) krytyka wahała się w ocenie tego dzieła od okrzyków zachwytu po wyrazy lekceważenia. Znaczące jest, że „Dziadek do orzechów” musiał czekać dwadzieścia sześć lat na swoją moskiewską premierę. Wystawiono go dopiero w 1919 roku. Mimo wielu pięknych tańców składających się na balet, wybieram ten, który przeniesie nas do krainy czarów. Alicją może być każdy…

Taniec wieszczki cukrowej (libretto) : Księżniczka Klara wraz z Księciem wędrują przez Krainę Słodyczy. Napotykane postacie są ożywiane przez Drosselmeyera. Wędrówce towarzyszy muzyka, a poszczególne postacie wykonują uroczyste tańce. W całej krainie trwa święto z okazji przybycia Książęcej Pary. Klara z Księciem wędrują przez Cukrową Łąkę, przechodzą przez Bramę Łakomczuchów, trafiają do Gwiazdkowego Lasu. Płyną przez Jezioro Róż łódką ciągniętą przez delfiny do Konfiturowego Gaju. Dalej wędrują do Cukierkowa – stolicy Cukierkowej Krainy, w której znajduje się Marcepanowy Pałac. W cukierkowym świecie wszystko cudownie i słodko pachnie, wszyscy są weseli. W poszczególnych scenach balet wykonuje tańce charakterystyczne: Taniec wieszczki cukrowej, Taniec hiszpański, Taniec arabski (…) Suitę zamyka Walc kwiatów. Zachwycona Klara w końcu jednak budzi się w fotelu z zabawką w ramionach.

„Kingston town” (1990) w wykonaniu zespołu UB40
[oryg. Lord Creator (1970)]

UB40 to brytyjski zespół muzyczny grający muzykę reggae. Nazwa zespołu pochodzi od oznaczenia brytyjskiego formularza wydawanego osobom pobierającym zasiłek dla bezrobotnych (ang. Unemployment Benefit, Form 40). Powstał w 1978 w Birmingham.
Członkowie zespołu tworzyli efektownie aranżowane piosenki, bazujące na wzorcu rytmicznym reggae, nagrywali też własne wersje znanych przebojów (m.in. Kingston town Lord Creator, I Think It’s Going To Rain Today R. Newmana, Red Red Wine Neila Diamonda, Please Don’t Make Me Cry W. Tuckera). Muzycy UB40 współpracowali m.in z Robertem Palmerem, Pato Bantonem, Bittym McLeanem, Chrissie Hynde, Madness, Hunterz.
Tekst to (co by nie powiedzieć) pozytywny akcent marzeń każdego mężczyzny – władza, widok bawiących się kobiet, cuda dostępne każdemu:
„Oh Królewskie miasto,
Miejsce do którego tęsknię
Gdybym miał cały świat
Oddałbym go
By tylko zobaczyć, bawiące się dziewczyny”

„Jailhouse rock” (1957)

Amerykański piosenkarz i aktor. Jedna z ważniejszych ikon popkultury XX wieku, znany powszechnie jako Elvis, często nazywany „Królem Rock and Rolla” lub po prostu „Królem”.

Urodzony w Tupelo przeprowadził się z rodziną do Memphis gdy miał 13 lat. Jego muzyczna kariera zaczęła się w 1954, gdy rozpoczął współpracę z właścicielem Sun Records, Samem Phillipsem. W listopadzie 1956 zadebiutował w filmie Kochaj mnie czule. W 1958 został powołany do armii, a dwa lata później powrócił do nagrywania. Przez większość lat 60. Elvis grał w filmach i nagrywał do nich ścieżki dźwiękowe. Po siedmioletniej przerwie wrócił do śpiewania na żywo w 1968. W 1973 Elvis wziął udział w Aloha from Hawaii, pierwszym koncercie nadawanym przez satelitę. Po wielu latach nadużywania leków Elvis zmarł w 1977 roku.

Legenda „króla rock-and-rolla” przetrwała jego śmierć. Miliony jego fanów w ogóle nie przyjęły tego faktu do wiadomości, wierząc, że uciekł on w prywatność i wiedzie gdzieś spokojne życie na marginesie wielkiego świata. Do dziś, choć coraz rzadziej, bulwarowe pisma przynoszą informacje o jego miejscach schronienia. Jego muzyka ciągle utrzymuje popularność. Doczekał się też wielu trybutowych artystów, którzy z mniejszym lub większym powodzeniem naśladują jego muzykę i sceniczną osobowość.

„Sweet Child O’ Mine” (1987) 

Utwór pochodzi z debiutanckiego albumu Guns N’ Roses, Appetite for Destruction. Jest pierwszym singlem Guns N’ Roses który dotarł na pierwsze miejsce rankingu Billboard Hot 100, utrzymywał się na nim przez dwa tygodnie we wrześniu 1988. Słowa napisane zostały przez Axla, którego inspiracją była jego dziewczyna Erin Everly. Dokąd zmierzamy? pyta Rose pod koniec utworu i pytanie to odnieść można do uniwersum ale i do indywiduum. Zachwyca naturalnie Slash, którego solo rozpoczyna całość – gładkie, bezpretensjonalne brzmienie; jakby granie nie sprawiało mu trudności – a o to przecież chodzi – widzieć wirtuoza, przed którym instrument nie ma sekretów (wstęp powstał z wprawki ćwiczeniowej gitarzysty: bo fajnie brzmiało).

Libertango (1974)

Kompozytor tanga argentyńskiego, wirtuoz bandoneonu, tanguero. W muzyce klasycznej, w szczególności w repertuarze na akordeon to postać kanoniczna.
Oryginalny styl stworzony przez Piazzollę znany jest pod nazwą „nuevo tango”. Nie jest to tango przeznaczone do tańczenia, lecz kunsztownie stylizowana muzyka do słuchania (podobnie jak wcześniej tango Igora Strawinskiego). Charakterystyczne jest dla niego nawiązanie do baroku: do formy passacaglii, do barokowego kontrapunktu w sposób nasuwający skojarzenie z fugą. Rytm tanga bywa wyraźny, ale równocześnie ulega zakłóceniom. Harmonia również odbiega od tradycji, dzięki chromatyce, a nawet dysonującej chromatyce. Częste są nawiązania do jazzu. Stosowane są również niekonwencjonalne sposoby gry (jak w sonoryzmie), charakterystyczne dla brzmienia są glissanda (przejście po całej skali instrumentu). Natomiast wyraźnie zachowana jest atmosfera pewnej dla tanga melancholii.
Astor Piazzolla nie raz dostawał po uszach od swojego mentora, Anibala Troilo, za tworzenie muzyki zbyt odległej od „klasycznego” tanga, a przez to słabo nadającej się do tańca. Mimo wszystko najbardziej dziś znany muzyk tanga szedł dalej swoją drogą, eksperymentując z muzyką poważną czy jazzem. Manifestem zerwania z tradycją (a może raczej — jednym z takich manifestów) jest kompozycja, którą Piazzolla zatytułował łącząc dwa słowa: „libertad” (po hiszpańsku „wolność”) i „tango”. Mowa oczywiście o „Libertango”.
Utwór okazał się być tworem wszędobylskim, kuszącym muzyków (i „prawie-muzyków”) jak otwarty ogień ćmy. Jako że przebił się do popkultury, dla wielu osób jest też — w takim lub innym wykonaniu — pierwszym kontaktem z tangiem.

Ciekawostką może być fakt, że „nuevo tango” stanowiło tak daleko posunięte przetworzenie tanga tradycyjnego, że wielu Argentyńczyków nie mogło się pogodzić z takim sposobem potraktowania ich narodowego tańca. Przez to kompozytor często spotykał się z przejawami agresji.

Symfonia g-moll no. 40 (KV 550) – zwana Wielką

jedna z trzech wielkich symfonii skomponowana w 1788 roku. Jest to jedna z (TYLKO) dwóch molowych symfonii Mozarta (pierwsza, również g-moll, no. 25). Bardzo prawdopodobne jest, że Mozart skomponował trzy ostatnie symfonie (nr 39-41) zaledwie w sześć tygodni. Nie wiadomo jednak, dlaczego wziął on na siebie tak duże zadanie, podczas, gdy znajdował się w stanie załamania nerwowego. Podczas pracy nad Symfonią nr 40 pisał do żony: „gdyby ludzie mogli zajrzeć do wnętrza mojego serca, zawstydziliby mnie. Czuję, że wszystko wokół mnie jest zimne jak lód”. Ze wszystkich kompozycji Mozarta Symfonia g-moll była przedmiotem niezliczonych analiz. To muzyka, która (zwłaszcza w skrajnych częściach utworu) stara się przezwyciężyć granice klasycyzmu, a jej intensywna ekspresywność wykracza już poza ramy epoki. Jednocześnie pod względem formy Mozart pozostaje dzieckiem klasycyzmu – racjonalny, czysty, klarowny, uosabia ideały epoki hołdujące dążeniu do równowagi i umiaru.
„Mozart porzuca swoich słuchaczy wykończonych. Pokazuje im świetny pomysł muzyczny, za którym jednak zaraz następuje kolejny, jeszcze lepszy. A za nim następny i następny. Trudno w takiej gęstwinie zapamiętać którykolwiek dokładniej”. Zostało naukowo potwierdzone, że Mozart był w stanie komponować muzykę szybciej niż możliwe jest jej zapisanie. W przeciągu trzydziestu lat aktywnej pracy kompozytorskiej (zaczął tworzyć w wieku pięciu lat!!) stworzył 24 opery, 19 mszy, 27 koncertów fortepianowych, 24 koncerty na inne instrumenty, ponad 60 symfonii, 23 kwartety smyczkowe, 36 sonat skrzypcowych, 18 sonat fortepianowych. Lista jego kompozycji zdaje się nie mieć końca. Jednak prawdopodobnie najbardziej trwałą wartością muzyki Mozarta jest jej ogromna złożoność ekspresji. Wielokrotnie początkowo beztroska melodia ciemnieje dzięki jednemu zwrotowi harmonicznemu, przekształcając się stopniowo w pełną dramatyzmu scenę. Pozorna lekkość a nawet błahość komponowanych przez niego melodii skrywa głębokie pokłady emocji i skomplikowanych stanów psychicznych. Dla wielu to właśnie czyni z Mozarta jednego z największych kompozytorów wszechczasów [RMF Classic].
Polecam przesłuchanie całości, a dla mniej cierpliwych pierwszą część Molto allegro, 2/2 ; Allegro sonatowe.

„Hills and valleys” (1997)

Buju Banton – Jamajski wykonawca reggae i dancehallu. Urodził się w slumsach w Kingston, stolicy Jamajki jako najmłodszy z piętnaściorga rodzeństwa. Buju Banton jest obecny na scenie reggae od początku lat 90. Zaczynał jako klasyczny jamajski dancehall’owy DJ i zyskał sporą popularność w swoich stronach. Na początku działalności Banton, tak jak większość artystów reggae epatował mocno seksistowskim i agresywnym przekazem. Po nagraniu w 1992 roku “Boom Boom Bye Bye” został nawet ostro potępiony przez organizacje gejowskie za swoją homofobiczną postawę. Jednak niedługo potem artysta przeszedł na rastafarianizm i zaczął promować swoją religię oraz udzielać się w programach edukacyjnych dotyczących AIDS.
„Buju” to przezwisko, którym nazywano go od dziecka. „Banton” to jamajskie słowo, które oznacza „lepszą postawę”, ale też nazwisko lokalnego artysty, Burro Bantona.
Tekst piosenki jest przejmujący, a najważniejsze zdanie to „Tylko Rasta uwolni ludzi”, zwracające uwagę na ważną rolę religii w życiu i twórczości Bantona.

„Anastasia” (2012)

Piosenka pochodzi z „ Apocalyptic Love” – drugiego solowego albumu amerykańskiego gitarzysty , byłego członka formacji Guns N’ Roses – Slasha. O muzyku pisałam już w kontekście G&R, a tym razem zwracam uwagę na datę wydania płyty – nie są to stare brzmienia, a bronią się doskonałymi partiami solowymi i ciekawą harmonią. Muzycy towarzyszący Slashowi (gitara prowadząca i akustyczna) to:
Myles Kennedy – śpiew, gitara rytmiczna
Todd Kerns – gitara basowa
Brent Fitz – perkusja

Na swoim znakomicie przyjętym solowym debiucie z 2010 roku, Slash zaprezentował piosenki z udziałem swoich przyjaciół ze świata rocka i popu, znakomitych muzyków (m.in. Ozzy Osbourne, Lemmy, Iggy Pop, Ian Astbury, Adam Levine, Fergie). „Apocalyptic Love” to dzieło powstałe wyłącznie siłami gitarzysty i towarzyszących mu od jakiegoś czasu na koncertach muzyków. „Dzięki temu płyta jest bardziej spójna i ma większą dynamikę. Jedynka była pisana przeze mnie pod kątem gości, których zaprosiłem” – wyjaśnia Slash. Drugi album dowiódł jednak, że Slash nie potrzebuje wsparcia gwiazd, aby napisać doskonałe piosenki. Muzyk robi to, na czym zna się najlepiej – gra soczystego, melodyjnego hard rocka, pozbawionego lukru, nasączonego za to energią i uwodzącymi słuchacza melodiami oraz znakomitymi riffami i solówkami gitarowymi.
Słuchając utworu „Anastasia” już od początku widać precyzję i stanowczość kompozytorską, choć solo akustyczne nie zapowiada hard rocka w dalszej części. Gitara prowadząca wykonuje niemal fragment polifonii Bacha, co nadaje charakter ciężkiego, sekundowego brzmienia.
Jest to jedna z najlepszych rockowych kompozycji ostatnich lat.

Slash nie pojawia się po raz kolejny bez przyczyny – już w listopadzie 2014 gitarzysta odwiedzi Kraków. Będzie promował swój najnowszy album „World on Fire”. Bilety już w sprzedaży!

„Let it be” (1970)

Zespół rockowy z Liverpoolu, działający od 1960 (wcześniej jako The Quarrymen od 1957) do 1970 roku. The Beatles zaczęli jako zespół grający głównie rock’n’roll. W miarę rozwoju kariery ich muzyka stała się bardziej zróżnicowana, a na ich albumach pojawiały się utwory gatunków takich jak hard rock, psychodeliczny rock, pop barokowy, blues, heavy metal i utwory awangardowe. Przez prawie całe lata sześćdziesiąte wyznaczali nowe trendy muzyczne, a ich utwory były wzorem dla przyszłych zespołów muzycznych.
Beatlesi byli pod wieloma względami zespołem wyjątkowym. Nikt inny nie doczekał się tylu analiz, czasem tak dogłębnych, że sami zainteresowani przyznawali że ich nie rozumieli. Ich spuścizna pozostaje inspiracją dla innych muzyków. Mimo że nie byli wirtuozami i nie znali notacji muzycznej, potrafili pogodzić sukces na polu kultury elitarnej z sukcesem na polu kultury masowej.

„Let It Be” – piosenka została wydana w albumie o tym samym tytule Let It Be. Miała dwie wersje, które różnią się gitarową partią solową George’a Harrisona. Została napisana przez Paula McCartneya, ale za twórców piosenki oficjalnie uznaje się duet Lennon/McCartney. Był to ostatni singel The Beatles wydany przed oficjalnym rozpadem zespołu. Na drugiej stronie singla znalazło się nagranie „You Know My Name (Look Up The Number)”. Magazyn Rolling Stone umieścił utwór na 20 miejscu listy 500 utworów wszechczasów.

„Every Breath You Take” (1983)

Piosenka pochodząca z albumu Synchronicity z 1983 roku, napisana przez Stinga i Andiego Summersa. Opowiada o obsesyjnej miłości. Okazała się najpopularniejszym singlem zespołu, zdobywając szczyt zarówno brytyjskiej (cztery tygodnie), jak i amerykańskiej (aż 8 tygodni) listy przebojów. W podsumowaniu wszechczasów listy Billboard Hot 100 nagranie znalazło się na 25. pozycji. Prosty, czarno-biały teledysk przedstawiał tylko muzyków i bardzo ograniczoną scenografię. Zyskał jednak pozytywne recenzje krytyków. Wyprodukowany przez duet Godley & Creme wideoklip otrzymał liczne nagrody, m.in. pierwsza nagroda MTV dla Daniela Pearla za najlepszą kinematografię.
W 2004 utwór został sklasyfikowany na 84. miejscu listy 500 utworów wszechczasów magazynu Rolling Stone. Piosenka zdobyła Nagrodę Grammy w kategorii Song of the Year za rok 1984.
„Every Breath You Take” było wielokrotnie coverowane. Najsłynniejszym utworem, opartym na samplach z niego, okazał się singiel I’ll Be Missing You Puff Daddy’ego i Faith Evans z 1997 roku.
Chciałabym zauważyć tutaj samego STINGA, który prowadzi zespół wokalem, będąc jednocześnie basistą. Rzadko zdarza się, aby tego typu zestawienie działało aż tak dobrze. Zapraszam też na Stronę Tytułową, gdzie wkrótce będzie można poczytać więcej o Stingu, The Police i fenomenie ich muzyki.

5.06.2014

więcej w dziale Scena: