Poeta z kotem z cyklu „Artysta z kotem”

Znakomity polski artysta – Tomek Sikora, w jednym z wywiadów zapytany o indywidualny styl fotografa oraz doświadczenie tak odpowiedział:

Ludzie na starość są często niesamowici, bo potrafią namalować obraz trzema kreskami i w nim jest wszystko. Ale żeby dojść do takiego uproszczenia, żeby namalować te trzy kreski, najpierw trzeba przejść przez całe bogactwo warsztatu, narysować idealnie konia, Pałac Kultury i kilka innych rzeczy, mieć ten warsztat w ręku i potem krok po kroku dążyć do spersonalizowania swojego języka poprzez upraszczanie tej formy i dotarcie do plakatowego wręcz działania. Plakat polega na tym, że wystarczy jedna kropka i to działa. To pewien znak, który po prostu określa dzieło sztuki, które przedstawia.

(„7 grzechów głównych fotografii: inspiracja cudzą fotografią”, z Tomkiem Sikorą rozmawiała Julia Mieczkowska)

11720466_928541760543002_303705132_n

Przytaczam tę wypowiedzieć, ponieważ próby czasu, a co za tym idzie zdobywanie bogatego doświadczenia mocno wpływa na każdego twórcę, nie tylko malarza, fotografa, ale i pisarza czy poetę, i odbija się w formie wypowiedzi, a ta będzie inna dla każdego artysty. Swoisty przykład z namalowaniem trzech kresek przywołuje mi w pamięci obrazy Picassa z serii „Byk, stan …”, gdzie końcowy obraz staje się tak naprawdę szkicem wyrażającym samą ideę byka.

Od czasów neoplatonika – Michała Anioła umocniło się przekonanie, że idea znaczy nie tylko coś doskonałego, ale również pomysł, koncept, który niestety traci swą doskonałość (idealność) w momencie materializowania się. Wniosek oczywisty: tylko idee pojawiające się w naszej głowie są idealne. Mogą takie zostać, nie wychodząc poza obszar naszego umysłu. Ale co wtedy stałoby się ze sztuką? Moglibyśmy dalej snuć refleksje i dygresje na temat istoty sztuki, jej roli, zadań (?), pozostańmy jednak przy zdaniu, że sztuką jest wyrażać własne idee w sposób przystępny, a przynajmniej taki by mógł narodzić się dialog.

Twórcy, któremu pragnę poświęcić kilka słów, wydaje mi się, że nie trzeba przedstawiać. Jest jednym z czołowych przedstawicieli pokolenia Nowej Fali, do którego zaliczano: Stanisława Barańczaka, Adama Zagajewskiego, Juliana Kornhausera czy Ewę Lipską. Debiut tegoż poety przypadał na lata dość burzliwe w Polsce (koniec lat 60-tych XX w.). Jego dorobek literacki, interesujący pod wieloma względami po raz kolejny został doceniony, tym razem przez tegoroczne jury prestiżowej Nagrody im. Zbigniewa Herberta, a uzasadnienie było takie:

To poeta, który odpowiedział na przesłanie Herberta, tworząc poezję na najwyższym poziomie powagi, dążącą do kondensacji i ascezy. Nie stroniąc od wyraźnego zaangażowania, oparła się ona temu, co Herbert nazywał „bełkotem z trybuny” i „czarną pianą gazet”.

Tymi zdaniami oraz komentarzem Stanisława Barańczaka: „Coraz mniej jest w tej poezji słów – ale każde ze słów ma coraz większą wagę” (znajdziemy je na okładce niedawno wydanego zbioru Wiersze wybrane), można określić twórczość Ryszarda Krynickiego. Minimalizm, asceza zbliża się, przynajmniej w moim odczuciu, do szkicowania czy też tych trzech kresek w malarstwie, które wyrażać mają pewną ideę. Te cechy w twórczości Krynickiego najbardziej widoczne są w późniejszych tomach, poczynając od Nasze życie rośnie z 1978 r., gdzie znaleźć możemy dość zaskakujące utwory, np. :

Podajcie dalej

Niepodlegli nicości, podajmy dalej

Niebotyczne pismo obłoków,

Podawajmy je z ust do ust.

Zaskakujące mogą być dla czytelnika, jeśli przyjrzy się on pewnym powtarzanym motywom (nicość, język, Bóg, wolność itp.) oraz ich zestawieniom. W kolejnym tomie Niewiele więcej (1981) czytamy:

Jesteście wolni

- Jesteście wolni – mówi strażnik

I żelazna brama zamyka się

Teraz z tej strony.

W następnym tomie o wymownym tytule Wiersze, głosy (1987) dominują wiersze kilku wersowe z mocną puentą, np.

Purgatorium

Nocą, w pustym przedziale. Niczego

Nie pragnę, nikogo się nie obawiam. W oddali

Pełgają ogniki czyśćca: mojego miasta.

W poezji tej nie brakuje również polemiki z „mistrzami”, takimi jak: Herbert, Miłosz czy Szymborska. Tej ostatniej Krynicki poświęcił również krótki wiersz, ale warty przytoczenia ze względu również na tytuł artykułu:

Koty

Koty udały się Panu Bogu –

Mawia czasem Wisława Szymborska.

Niekiedy dodaje: Tylko.

Niekiedy: Najbardziej.

Nie jestem znawczynią Krynickiego, po prostu lubię jego twórczość.  I polecam czasem  poczytać polską dobrą poezję, a przede wszystkim tylko napomniane przez mnie tomy tytułowego bohatera tekstu. Na zakończenie dedykuję Wam wiersz. Interpretacja należy do Was.

Ta chwila

Ta chwila już nie istnieje:

Chociaż ni jest żądzą, mocarstwem, tchórzliwą

Tyranią.

8.07.2015

więcej w dziale Miszmasz: