Wolność źle zrozumiana

Od wieków istnieje kilka definicji, których sens wydawać by się mógł niepodważalny. Jedna z nich to proste słowo “wolność”. Czym dla nas jest? Dlaczego o nią walczymy? Kiedy odczuwamy jej brak? Odpowiadając kolejno na zadane pytania dowiadujemy się, że wolność to nic innego jak niezależność. Jest dla nas gwarantem pozwalającym podejmować własne decyzje. Walczymy o nią, bo nie chcemy być przez nikogo pozbawiani prawa do tworzenia własnej historii. Czujemy jej brak, kiedy inni mówią nam, co powinniśmy czynić.

1592256-za-kratami-nie-nosimy-burek
Ilustacja: 1

Żyjemy w XXI wieku. Jesteśmy cywilizowanymi ludźmi, zdolnymi do empatii. Z roku na rok tworzymy kolejne unormowania chroniące prawa człowieka i jego wolność. Idziemy naprzód. Rozwijamy się. Jesteśmy z siebie dumni i kroczymy z coraz wyżej uniesioną brodą. Czyniąc w ten sposób zamykamy się na swój cywilizowany świat. Nie patrzymy w dal, bo obawiamy się tego, co obce. Tymczasem tuż za płotem łamane są podstawowe definicje: wolności, poszanowania drugiego człowieka czy zwykłego zrozumienia.

Niedawno obejrzałam reportaż autorstwa Szwedzko-Irańskiego reżysera Nima Sarvestaniego „Za kratami nie nosimy burek”. Film był długi, jednak pomimo zmęczenia oglądałam go z szeroko otwartymi oczami. Akcja toczy się w jednym z najsurowszych Afgańskich więzień, gdzie kobiety odsiadują kary 5, 10, 15 lat więzienia: za ucieczkę od męża, który każdego dnia wyładowuje na nich swoje frustracje, sprzeciwienie się woli rodziny, czy morderstwo, za które paradoksalnie obowiązuje najniższy wyrok.

Dlaczego tak się dzieje? W końcu pierwsze ruchy emancypacyjne wśród kobiet pojawiły się już na początku XIX wieku. Dziś – w Europie – możemy z dumą przyznać, że proces ten z każdym rokiem osiąga nowe sukcesy. Pojawiają się kobiety zarządzające firmami, pierwsze Panie minister, a nawet Panie prezydent. Jednak na Bliskim Wschodzie czas niedopuszczalne są takie praktyki. Współczesne kobiety to niewolnice, sprzedawane przez rodziny bogatym mężom. Wiele z nich opuszcza dom w wieku trzynastu lat. Młodość spędzają na rodzeniu dzieci i usługiwaniu swojemu “Panu”.

Afganistan to kraj bezkarności, w którym zasłaniając się świętymi księgami, jawnie ogranicza się podstawowe prawa do życia, wolności i świadomej decyzji. Mało która kobieta potrafi czytać i pisać. Prawie żadna nie wie co to wolność. Od wieków żyjąc w systemie patriarchalnym myślą, że to normalne. Mąż jest panem domu, któremu wolno pić, bić i zabijać. Z pewnością nie poniesie kary za swoje czyny. Sporadycznie zdarzają się kobiety nie wytrzymujące narzuconego rygoru. Nie mają nic do stracenia i decydują się na ucieczkę. Szansa powodzenia jest niewielka. Trafiają za kraty więzienia, w którym odkrywają, czym naprawdę jest wolność. Pomimo wysokich murów i drutów kolczastych kobiety wiodą spokojne życie bez kłótni, bez przemocy, bez strachu. Lęk wywołuje u nich jedynie myśl o dniu, kiedy znów przekroczą mury i wyjdą „na wolność”. Co wtedy z nimi będzie?…

Film nie pozwala znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Można jedynie snuć domysły.
Z pewnością po odsiedzeniu wyroku więźniarki spotka kolejna kara, tym razem wymierzona przez męża. Wiele z nich nie wie czy przeżyje powrót do rodziny. Potępione przez otoczenie nie mogą liczyć na ułaskawienie. Więzienie to jedyne miejsce, gdzie kobiety znajdują się pod opieką państwa, gdzie mogą czuć się bezpieczne.

Rozpoczynając tekst próbowałam sama przed sobą odpowiedzieć na pytanie „Czym jest wolność”. Reportaż pokazał mi, że nie zawsze czarne jest czarne. Czasem trzeba sięgnąć głębiej, albo spojrzeć z innej perspektywy, żeby zrozumieć. Cieszę się, że na świecie żyją ludzie, których porusza cierpienie innych, tworzą dokumenty i przekazują je nam, prostym odbiorcom, zajętym własnym podwórkiem. Dzięki temu sami możemy docenić wolność, która stała się dla nas tak oczywista, że aż niedoceniana. Mam również nadzieję, że film oraz liczne działania kobiet przyczynią się do poprawy ich sytuacji na Bliskim Wschodzie.

1.12.2016

więcej w dziale Ekran: